2009 11 07 Stożek

{gallery}Fotografia/gory/2010_05_08_stozek{/gallery}

Stożek

Zerkając ze znużeniem na mapę szukałem jakiejś fajnej, acz nie wymagającej górki. Najlepiej takiej której nie odwiedziłem ostatnio i nadawała by się jednocześnie na szybki sobotni wypad- a więc obszar Beskidu Żywieckiego lub Śląskiego. Nagle ni z tego ni z owego jasny punkcik na mapie zamrugał niczym mała żaróweczka- no taka lampka sygnalizująca, że coś się zepsuło albo, że kończy się paliwo. Zfokusowałem wzrok nań i okazało się, że to Wielki Stożek tak miga. A obok pojawiła się taka komiksowa chmurka z napisem: "Tu jeszcze nie byłeś- cieciu!" Hmm. No fakt. Jakoś tak się stało, że przemierzając Beskidy wzdłuż i wszerz wielokrotnie, jakoś zawsze omijałem Stożek. Tak czy owak- zaiste dobra to okazja aby go zobaczyć. Kilka godzin później dreptałem już szlakiem w kierunku schroniska pod Stożkiem. Fatum jednak jakieś bo trafiliśmy na zlot szkół czy coś w tym stylu.  Bezwładna masa dzieci, która generowała olbrzymi hałas i ogólne poczucie chaosu. Na szczęście impreza się właśnie kończyła i wkrótce zapanował błogi spokój. Nie dane jednak było delektować się pięknymi widokami ze szlaku, bo zaraz po tym napłynęły ciężkie, szare chmury i zaczął padać deszcz. 

Schronisko na Stożku jest takie jak schronisko być powinno- klimatyczne, nie przestarzałe ale też nie w stylu nowoczesnych hoteli górskich, ładnie wkomponowane w otoczenie z przeszkloną jadalnią z której jest piękny widok na pobliskie masywy górskie. Polecić należy żurek oraz placki ziemniaczane. Swoją poularność i wysokie nasycenie turystów zawdzięcza zapewne wyciągowi kszesełkowemu, dzięki któremu szczyt może zdobyć każdy sandałkowicz. Szlaki w okolicy Stożka są malownicze i zróżnicowane, często eksponujące ładne widoki (oczywiście w granicy tolerancji- należy pamiętać, że to tylko niewysoki szczyt beskidzki). Jednym słowem- ładna okolica godna polecenia. 

Image

Image 

 

 

Rysuję od najmłodszych lat. W szkole zdarzało się, że niektóre zeszyty miały od tyłu więcej rysunków niż zapisanych lekcji od przodu. Przez lata fascynowały mnie różne sztuki wizualne. Poznałem fotografię, malarstwo, rzeźbę, grafikę komputerową i warsztatową, projektowanie i wiele innych, ale w sercu zawsze miałem rysunek. Zawsze dużą wagę przykładam do warsztatu. Lubię eksperymentować i nie cierpię zamykać się w konwenansach. Jak już coś robię, to robię to dobrze. Kowadło Artblog, to strona którą prowadzę od kilkunastu lat, jeszcze od czasów kiedy w całości pisałem ją ręcznie w htmlu. Robiłem wtedy wpisy na temat technik malarskich nie wiedząc nawet, że była to pierwotna forma aktywności, którą dzisiaj nazywamy blogowaniem. Dziś blogów jest tysiące, mimo to staram się, aby moja strona - podobnie jak twórczość - była rzetelna i autentyczna.

Moje Książki