2010 07 24-26 Pogórze Przemyskie

To pasmo wzniesień o wysokościach od 400 do 500 m n.p.m, znajdujące się pomiędzy Beskidem Niskim a Przemyślem. Wikipedia twierdzi, że jest mezoregionem, i to jeszcze położonym najdalej na wschód. Oczywiście wikipedia dla zwiększenia prestiżu musi się odwoływać do nikomu nie zrozumiałych pojęć, toteż należy wyjaśnić, że mezoregion jest to fragment jakiegoś większego regionu o określonej charakterystyce. W tym wypadku P.Przemyskie jest częścią Pasma Pogórz, a także Zewnętrznych Karpat Zachodnich. Natomiast w sensie turystycznym jest to rejon bardzo atrakcyjny wizualnie ale głównym aspektem tej atrakcyjności nie są szczyty jak to ma miejsce w przypadku pasm górskich, tylko pola, wsie, lasy, bezdroża, dzika zwierzyna, ogólna atmosfera i święty spokój. Pogórza są zdecydowanie mniej popularne niż góry i są alternetywą dla Zdobywcy Szczytów Umiarkowanych, który zauważył, że góry Polskie starciły swoją wyjątkowość i monumentalizm. Stały się banalne bo dostępne dla każdego, popularne i zdeptane. Są powszechne jak konto na Facebooku. Są już tylko wspomnieniem dawnej dzikości. Wskutek czego turysta poszukujący wyjątkowych wrażeń siłą rzeczy musi szukać gdzie indziej. Polskie Pogórza są dobrym do tego miejscem, bardzo ciekawym, dziewiczym jeszcze i chętnym aby to dziwictwo utracić. Na Pogórzu Przemyskim zwierzęta chadzają sobie szlakami turystycznymi, i ze zdziwieniem gapią się gdy pojawi się jakiś oszołom z plecakiem. Niektóre w taki sposób że, to turysta raczej spłoszony ucieknie w krzaki. Zwłaszcza te czterystu kilogramowe, z dwoma kłami sterczącymi do góry. Człowiek widząc wszędzie ich ślady zastanawia się tylko  za którym krzakiem się na nie nadzieje.
{gallery}Fotografia/gory/2010_09_14_pogorze{/gallery}
Kopystańka i Połoninki Rybotyckie.
Kopystańka jest najwyższym wzniesieniem na Pogórzu Przemyskim i mierzy 541m n.p.m. Pomimo niedużej wysokości szczyt nie jest zalesiony i otwiera się z niego piękny widok na Pogórze, a także w perspektywie dalszej na góry ukraińskie. Zarówno Kopystańka jak i Połoninki stanowią wyłysiały grzbiet wzniesień. Powstaje dzięki tamu niemal bajkowy pejzaż (o ile jest się w stanie nie pamiętać o obecności dzików za każdym krzakiem). Jest to ten rodzaj swojskiego klimatu gdzie stoi krzyż na rozdrożu polnych dróg, w lesie czai się zabytkowa cerkiew z dzwonnicą, przy strumyku stoją łozy- polskie wierzby, a po szlakach turystycznych chodzą tylko dzikie zwierzęta (choć nadal staramy się o nich nie pamiętać, zwłaszcza o dwóch ich aspektach: "kły" i "400kg"). Takiego poczucia dzikości i natury nie widziałem chyba w żadnych górach w Polsce.



Połoninki Rybotyckie


Zabytkowa cerkiew pod Kopystańką


Krzyż na Kopystańce

Szlaki są zdeptane.... przez dziki!


Rybotyczne na dobry początek.
Oczywiście P.Przemyskie jest tak mało popularne, że nie funkcjonuje tam żadna oficjalna baza noclegowa ani też schronisko. Nie oznacza to, że nie znajdziemy żadnego noclegu. Przykładowo w Rybotyczach Pani Stasia, która jest przygotowana na- ni z tego nie z owego przyjazd grupy turystów, udostępni kilka łóżek w specjalnie przygotowanym domku, za jedyne 20 dyszki od osoby. Dostępna będzie mini kuchnia z czajnikiem, ciepła woda i pięć łóżek. Oficjalnie nie serwuje pani Stasia posiłków, ale sądzę, że jakby się dogadać to za rozsądną cenę znajdzie się i jakiś obiad domowy. Aby znaleźć panią Stasię, trzeba zapytać we wsi o ... Panią Stasię. Taki rodzaj turystyki lubię. Pełna interakcja z otoczeniem.
Rybotycze są typową, niczym nie wyróżniającą się, pospolitą wsią, jakich pełno na Pogórzu i poza nim. I jak prawie każda tego typu wieś, gdy tylko zatrzymasz się na dłużej i spojrzysz dalej niż na czubek własnego nosa, wysilisz słuch, ukaże ci swoją bogatą historię wypełnioną zamkami, królewnami, Diabłami Łańcuckimi i nie rzadko zakrwiawonymi sztyletami. Historia tej wsi ma wszystkiego po trochu. Rybotycze mają również bogate tradycje rzemieślnicze: szewstwo, stolarstwo oraz ikonopisarstwo- z których ongiś słynęła ta osada. Ta ostatnia dziedzina w szczególności zasługuje na uwagę. Zatracona w burzliwych czasach tradycja znajduje kontynuacje.  W Rybotyczach działa pracownia artystyczna w której Agnieszka Bieniek-Wydrzyńska, kultywuje lokalne tradycje ikon pisania, a jej mąż Jacek zajmuje się stolarką artystyczną. Artystów można odwiedzić i zobaczyć podczas pracy (we wsi pytać o... artystów). Inną ciekawostką Rybotycz jest hobbystyczna, zachowawcza hodowla dawnych, tradycyjnych ras kur i kaczek, obecnie na wyginięciu. Ten unikalny drób mieszka w najwyższej klasy kurniku w całym województwie, a może i kraju.



Nocleg u Pani Stasi czeka na turystów


Stolarka artystyczna Jacka z Rybotycz


Panoramy: {gallery}Fotografia/gory/2010_09_14_pogorze/pan:590:100{/gallery}

Rysuję od najmłodszych lat. W szkole zdarzało się, że niektóre zeszyty miały od tyłu więcej rysunków niż zapisanych lekcji od przodu. Przez lata fascynowały mnie różne sztuki wizualne. Poznałem fotografię, malarstwo, rzeźbę, grafikę komputerową i warsztatową, projektowanie i wiele innych, ale w sercu zawsze miałem rysunek. Zawsze dużą wagę przykładam do warsztatu. Lubię eksperymentować i nie cierpię zamykać się w konwenansach. Jak już coś robię, to robię to dobrze. Kowadło Artblog, to strona którą prowadzę od kilkunastu lat, jeszcze od czasów kiedy w całości pisałem ją ręcznie w htmlu. Robiłem wtedy wpisy na temat technik malarskich nie wiedząc nawet, że była to pierwotna forma aktywności, którą dzisiaj nazywamy blogowaniem. Dziś blogów jest tysiące, mimo to staram się, aby moja strona - podobnie jak twórczość - była rzetelna i autentyczna.

Moje Książki