2010 09 19 Rysianka, Leskowiec

Na minifotoblogu zapanował chwilowo przestój, ale nie znaczy to, że nic się nie dzieje- wręcz przeciwnie, jeżdżę dużo i fotografuję tyle, że nie mam czasu na zamulanie przy kompie i robienie wpisów. Tak przynajmniej należało by powiedzieć idąc za ogólną tendencją do oszukiwania siebie i świata w ogólności, co ludzie zawsze chętnie robią. Prawda natomiast jest przykra: nie ma wpisów bo nic się nie dzieje. Nie jeżdżę, nie fotografuję, nie robię notatek. Ale żeby to przełamać udałem się ostanio, zgodnie z tradycją na zimowe zdobywanie Szczytów Umiarkowanych. Przywiozłem bardzo ograniczony materiał fotograficzny bo aura pogodowa była jaka była i nie ma sensu prezentować zdjęć całych białych. Jednak zimowe wycieczki górskie mają tą zaletę, że zawsze możemy opowiedzieć później o wielkich śniegach jakie pokonaliśmy, albo o lawinie której cudem uniknęliśmy i to w dodatku dzięki swojemu niezwykłemu doświadczeniu i niesamowitej wiedzy, albo o mrozie który zabiłby każdego przeciętnego turystę ale nie takiego Wymiatacza jak my. Tak tak, trzeba wiedzieć jak opowiadać. Przy odrobinie szczęścia i naiwności rozmówcy* na przeciętnym poziomie doczekamy się westchnień niedowierzania i słów podziwu.

* - najczęściej chodzi o takiego rozmówcę który nosi spódniczki i buty na obcasie, i chcemy na nim zrobić wrażenie swoimi niezwykłymi przygodami

{gallery}Fotografia/gory/2011_02_06_rysianka{/gallery}

Jak najłatwiej zgubić szlak zimą?

Jeżeli ktoś miałby z tym trudności śpieszę z pomocą i podaję prosty i skuteczny przepis:
uno) na górskie szlaki należy koniecznie wybierać się w trakcie długotrwałych opadów śniegu, lub ewentualnie zaraz po nich.
sekundo) trzeba wybierać mało popularne szlaki. Im mniej popularny szlak tym mniejsze prawdopodobieństwo, że jakiś doświadczony niech-go-szlag turysta przeszedł niedawno tym szlakiem i go przetarł, psując nam tym samym całą zabawę.
tertio)podczas wyprawy należy jak najmniejszą część uwagi koncentrować na pniach drzew gdzie ewentualnie można wypatrzeć oznaczenie szlaku. W prawdzie podczas intensywnych opadów część oznaczeń jest przykryta śniegiem, ale przez zbyt uważne obserwowanie otoczenia na wysokości wzroku, można zawsze mimowolnie wypatrzeć jakiś niezasłonięty znak umieszczony przez jakiegoś cwaniaka w takim miejscu aby śnieg go nie zasypał, a tego byśmy przecież nie chcieli. Najelepiej jest patrzeć w niebo, albo pod nogi, a najlepiej naprzemiennie w górę i w dół. 
W moim przypadku przepis ten zawsze się sprawdza. Dzięki temu Rysiankę mogłem poznać od innej strony. Dlatego polecam.

Podczas drugiego wejścia na Rysiankę szlak był wydeptany więc chciał-nie-chciał trzeba było iść prosto do schroniska. 
Natomist co do Leskowca- zimą jest tam przyjemnie, cicho i spokojnie. Zupełnie inaczej niż latem. Tłumy nie przychodzą do kaplicy, a brak stoków narciarskich czyni tę górę idealną do zimowej turystyki pieszej.


Schronisko na Rysiance


Schronisko na Groni J.P.II

Rysuję od najmłodszych lat. W szkole zdarzało się, że niektóre zeszyty miały od tyłu więcej rysunków niż zapisanych lekcji od przodu. Przez lata fascynowały mnie różne sztuki wizualne. Poznałem fotografię, malarstwo, rzeźbę, grafikę komputerową i warsztatową, projektowanie i wiele innych, ale w sercu zawsze miałem rysunek. Zawsze dużą wagę przykładam do warsztatu. Lubię eksperymentować i nie cierpię zamykać się w konwenansach. Jak już coś robię, to robię to dobrze. Kowadło Artblog, to strona którą prowadzę od kilkunastu lat, jeszcze od czasów kiedy w całości pisałem ją ręcznie w htmlu. Robiłem wtedy wpisy na temat technik malarskich nie wiedząc nawet, że była to pierwotna forma aktywności, którą dzisiaj nazywamy blogowaniem. Dziś blogów jest tysiące, mimo to staram się, aby moja strona - podobnie jak twórczość - była rzetelna i autentyczna.

Moje Książki