Opuszczony szpital w Chrzanowie

  • Kategoria: Industrial
  • Odsłony: 6218

2011 07 30

Został zbudowany w latach 1929-1933. Projekt budynku wykonał architekt  Stanisław Oszacki. Na budynku widniał napis: "Szpital powiatowy im. Józefa Piłsudskiego", po wojnie nazwa została zmieniona na Bolesława Bieruta. Mógł on pomieścić 150 pacjentów - na tyle był obliczony obiekt.

Cały obiekt składał się z kilku budynków. 400 pracowników obsługiwało 6 oddziałów szpitalnych. Nieopodal w prosektorium prowadzono także badania bakteriologiczne. Szpital posiadał własną kuchnię oraz pralnię. Do odległego o 100 metrów od głównego budynku  prosektorium, ciała zmarłych  były przenoszone na noszach przez salowe, w późniejszych czasach zwłoki przewożono specjalnymi  wózkami. Mniejsze amputowane części ciała pacjentów trafiały do kotłowni, natomiast większe do prosektorium. Na początku lat 90-tych zlikwidowano przyszpitalną hodowlę baranów i świń oraz ogród warzywny. 
Między 1998 rokiem a 2000 szpital zakończył swoją działalność.

 

Czytaj więcej: Opuszczony szpital w Chrzanowie

2011 08 22-24 Góry Stołowe

  • Kategoria: Góry
  • Odsłony: 4113

"Góry Stołowe są grupą górską leżącą w Sudetach Środkowych na terenie Polski oraz Czech. Jest to jedno z najciekawszych i najbardziej osobliwych pasm górskich położonych w Polsce".
Tak napisano przynajmniej w serwisie e-gory, ale warto dodać, że właściwie o każdych górach przeczytamy, że są wyjątkowe i unikatowe. Ale mniejsza z tym, dodajmy jeszcze tytułem wstępu dlaczego one są takie wyjątkowe:
" Jest to zasługa unikatowej budowy geologicznej Gór Stołowych, które zaliczane są do rzadko spotykanych gór płytowych. Góry Stołowe zbudowane są z poziomo zalegających warstw piaskowca, podatnego na zjawiska wiertrzeniowe. Zachodzące procesy erozyjne doprowadziły do wytworzenia efektownej rzeźby skalnej przyjmującej postać labiryntów, grzybów, czy bram skalnych."
Uzupełniając ten cytat dorzucę jeszcze, iż są to jedyne tego typu góry w Polsce. No i dobrze. Ale szczerze powiedziawszy nie są one aż taką atrakcją dla Zdobywców Szczytów Umiarkowanych. Tzn generalnie są ładne, formy skalne malownicze, urwiska ciekawe, ale trochę przy tym wszystkim jednak ... małe. No i nie ukrywam, że ich unikatowy charakter psuje nieco również natężenie turystów. Góry Stołowe to skupisko przeróżnej maści ośrodków wczasowych, sanatoriów, pensjonatów, domów kolonijnych itp, a co za tym idzie mnóstwa wycieczek i grup odwiedzających wszystko co się da. Sprzyja temu również sieć niezbyt wymagających szlaków. Zdecydowanie częściej spotkamy na nich kuracjuszy niż turystę z plecakiem. Dobrze dla kuracjuszy, gorzej dla takiego marudy jak ja. Ale to nie wszystko. Góry Stołowe mają ciekawą budowę geologiczną i fajnie byłoby dowiedzieć się o tym coś więcej- w końcu to ich największa zaleta. Jasne, że na wikipedii można przeczytać coś w stylu cytatu zamieszczonego powyżej, ale jakże byłoby cudownie jakby ktoś to przedstawił w wersji dla turystów-czyli zrozumiale i z rysunkami. Nazwy tych wszystkich skał i sposób w jaki powstawały to również ciekawa kwestia. Oraz historia tych terenów- ale niestety władze parku kompletnie olały tablice edukacyjno - informacyjne i na szlakach nie uświadczymy sensownych opisów, przekrojów czy zdjęć. Na ścieżce przyrodniczej natknąłem się tylko raz na opis jakiegoś zjawiska geologicznego, ale częściowo był nieczytelny, a to co dało się odczytać wyglądało jak skopiowane z jakiegoś podręcznika dla studentów 3 roku geologii i górnictwa. Brakuje też informacji dotyczącej historii tych terenów. Szlaki natomiast oznaczone są dobrze, ale na mapie można znaleźć kilka nieścisłości (np: niebieski szlak na Sczeliniec rzekomo ma przechodzić przez punkt widokowy, można się domyślać, że jeden z wielu jakie tam są, ale nic z tego, bo szlak przechodzi dużo niżej, a do punktu widokowego- czyli pod schronisko- prowadzi zupełnie inny szlak, ale bynajmniej nie pttkowski niebieski).

Czytaj więcej: 2011 08 22-24 Góry Stołowe

2011 08 15-18 Krawców, Przegibek, Rycerzowa

  • Kategoria: Góry
  • Odsłony: 3980

Sunąc palcem planowania po mapie Beskidu Żywieckiego zatrzymałem się na Krawculi, zwanej częściej Krawców Wierchem, na którego hali stoi jedno z tych sympatycznych schronisk pttk. Mała bacówka w spokojnym, klimatycznym miejscu, z dala od wczasowiczów i wakacyjnej stonki. Pierwotny plan zakładał pobyt przez 4 dni w bacówce i tylko delikatne wypady na pobliskie szlaki, rzeczywistość jednak znów pokazała mi środkowy palec, bo nie wysiedziałem tyle w jednym miejscu. Ale dzięki temu uzupełniłem braki w niektórych trasach.
{gallery}Fotografia/gory/2011_08_15_krawcula{/gallery}

Grupa Wielkiej Raczy
zwana również Workiem Raczańskim, obejmuje szczyty od Zwardonia do przełęczy Glinne, i jest chyba najfajniejszą i najdzikszą częścią Beskidu Żywieckiego. Będąc w tych okolicach byłoby grzechem nie przejść szlakiem granicznym, zwłaszcza, że niektóre szczyty są mi jeszcze nieznane. Odwiedziłem więc Bendoszkę Wielką, Majcherową i Mładą Horę. Warto szerzej powiedzieć o Bendoszcze. Jest to niepozorny grzbiet nad przełęczą Przegibek, z którego są fantastyczne widoki- zarówno na Beskid Śląski, Żywiecki (z Rycerzową na pierwszym planie), jak i na masyw słowackiej Małej Fatry, lekko zasłoniętej przez Małą i Wielką Raczę, które stoją wręcz przed oczami (na dole panorama z Bendoszki). Oczywiście wspaniali ludzie postawili tu wielki stalowy krzyż z okazji jubileuszu Ziemi Żywieckiej.

Bacówka na Krawculi
Jest to typowa Moskalowska* bacówka przeznaczona dla turystyki kwalifikowanej, gdzie nie spotkamy przypadkowych turystów. Nocleg wiąże się z pewnymi niedogodnościami typu brak prądu i ciepłej wody jak w wielu schronisku tego typu, ale nie po to lezie się kawał drogi w pocie czoła, oraz w tym konkretnym przypadku w burzę z piorunami trzaskającymi nad głową, aby doznawać luksusów. Jasne?! Do bacówki idzie się po to aby poczuć się w górach i do tego w towarzystwie ludzi o podobnym zamiłowaniu.
*Edward Moskała - to pewien pan, który ok 40 lat temu wymyślił sobie, że zbuduje w górach sieć ok 12 małych schronisk  górskich w typie bacówka, przeznaczonych dla turysów takich co na prawdę chodzą po górach, z plecakami, niewybrednych, aby mieli oni się gdzie przespać, zjeść, napić czegoś ciepłego i wysuszyć ubranie. Chciał aby te schroniska były ciepłe, przytulne, klimatyczne i wszystkie niemal identyczne. Idea zaiste szalona ale jak to bywa z szaleńcami- najpierw gadają i nikt ich nie słucha, a potem nagle przechodzą od słów do czynów. Tak poczynił i Edek. Dzięki niemu mamy do dziś (aż trudno w to uwierzyć) około jedenastu takich schronisk: te najważniejsze to: Rycerzowa, Krawcula, Wierchomla, Maciejowa, Jaworzec, Rawki, pod Honem i Lubań. Wszystkie są identyczne. W prawdzie początkowe idee już tylko częściowo są realizowane, ale nadal są to najlepsze i najspokojniejsze schroniska, zlokalizowane na mniej popularnych i specyficznych szlakach. Mam nadzieję, że takie pozostaną.



Brak prądu nie wiąże się wcale z totalną ciemnością po zmroku bo funkcjonuje tam oświetlenie diodowe na 24V, a ciepłą wodę często można upolować wieczorem pod prysznicem.

Krawcula ma kilka zasadniczych zalet: bardzo miła obsługa, z którą od razu łapie się relację koleżeńską i można spokojnie porozmawiać. Brak grup i wycieczek. Posiłki przygotowywane są na najprawdziwszej kuchni opalanej drewnem, co wiąże się z ich naprawdę dobrą jakością i smakiem. No i rzecz jasna otoczenie gór tych mniej zdeptanych, gdzie na szlaku przez cały dzień można nie spotkać nikogo, za to może nadarzyć się okazja by przed czymś uciekać.


Na Trzy Kopce
Co można powiedzieć o trasie zKrawców Wierchu do Trzech Kopców. No tyle, że warto się nią przejść bo to fajny szlak. Kropka. A, no i coraz bogatszy w widoki, ale o tym poniżej- druga kropka.

Przegibek.
Będąc w okolicach Rycerki mamy do wyboru dwa schroniska: Przegibek i Rycerzową. Drugie schronisko oczywiście świetne, dobrze znam i lubię, ale na Przegibku po pierwsze jeszcze nie nocowałem, a po drugie schronisko to zajęło 1 miejsce w rankingu schronisk pttk przeprowadzonym przez czasopismo górskie NPM. Bardzo mnie to zaciekawiło, bo znam to schronisko z zewnątrz i zastanawiało mnie co takiego spowodowało, że jest ono lepsze od około 60ciu innych obiektów w całej Polsce. Pomyślałem, że chyba magia, no ale przenocujemy- zobaczmy.
Owszem, ma ono wiele niewątpliwych zalet. Ma bogate menu, miłą damską obsługę, dobre jedzenie, czystość, dużo miejsca i wygodne łóżka. Ale lokalizacja jest straszna. Łatwa dostępność oznacza dużą ilość ludzi oraz duży przemiał. Idą tędy też pielgrzymki do krzyża na Bendoszce. Widoki i otoczenie schroniska marne. Z okna miałem widok na konary drzew, traktor, quada i komórke. Z przed schroniska widać przełęcz Przegibek ale widok jest słaby. Generalnie jest to dobre schronisko ale jest dziesiątki lepszych. Trudno dobrawdy zgadnąć jak testerzy npm-u doszli tu z pierwszym miejscem. Może się szaleju najadli po drodze? Niewiem.


Coraz więcej widoków w Beskidach
czyli dzięki kornikom będziemy więcej widzieć. Wiele razy narzekałem, że szlaki beskidzkie są fajne ale zbyt porośnięte. I że powinno być mniej lasów. I w ogóle strasznie narzekam nie raz, ale na to w szczególności. A tu masz- ok 40-50 %lasów świerkowych zostanie wyciętych. Wspaniała informacja. Będzie więcej wodoków w beskidach. Już teraz widać zmiany, zwłaszcza po słowackiej stronie. Wyjaśnię o co dokładniej chodzi, bo może moich dwóch czytelników chciałoby wiedzieć. A no o to, że ingerencja człowieka w  charakter lasu kilkadziesiąt let temu, spowodowała iż dzisiejsze lasy na które obecnie składają się w znakomitej większości monokultury świerkowe, coraz bardziej chorują i niszczeją. Dodatkowo taki osłabiony las jest idealnym podłożem do działań kornika, który penetruje hektary świerków lepiej niż ksiądz dyrektor porfel babci. Ale to nie koniec, ponieważ taki stan ma dalsze poważniejsze konsekwencje. Z tym wszystkim wiąże się utrata najważniejszych funkcji lasu, a w naszej sytuacji to zdolność do kondensowania i zatrzymywania wody. No i co z tego wszytkiego wynika? No tylko to, że przez ignorancje i zachłanność przemysłu hutniczego, który naturalne lasy mieszane zastąpił szybkorosnącymi świerkami, dziś mamy coraz większe powodzie, oraz od niedawna lepsze widoki ze szlaków. Czyli nie ma tego złego...

 
widoki uzyskane przez wycinkę.

Przy okazji ciekawa obserwacja. Projekt wycinki już trwa, a idąc szlakiem czerwonym można obserwować jak przebiegają prace w Słowacji, a jak W Polsce.  Gdybym nie widział słowaków przy pracy, nadal myślałbym że zrywka drzew w beskidzkich lasach odbywa się naturalnie przy pomocy koni jak to ma miejsce w polskiej części beskidów, bo innej możliwości nie ma. Otóż jest, i zastanawiam się przy okazji, czy my naprawdę jesteśmy tacy zacofani? Podczas gdy ściągnięcie tylko jednego drzewa przy pomocy konia sto metrów w dół trwa kilkanaście dobrych minut, podczas których zagrożone są nogi zarówno operatora jak i samego konia, ściągnięcie trzech, czterech drzew na podobnym dystansie przy pomocy systemu linowego zajmuje słowakom minutę z hakiem, podczas której nie ma ryzyka, że niekontrolowane drzewo połamie komuś nogi, bo nikogo nie ma w jego pobliżu. Skutkiem czego po słowackiej stronie Worka Raczańskiego prace wycinkowe są już na finiszu i mamy tam piękne widoki, a po stronie polskiej jeszcze nie widać efektu tych działań. Czyli jak zwykle jesteśmy w dupie. A raczej w lesie w tym przypadku.

Panoramy: {gallery}Fotografia/gory/2011_08_15_krawcula/pan:590:100{/gallery}

2011 04 22 Tatry Niżne - Chopok

  • Kategoria: Góry
  • Odsłony: 5133

Niżne Tatry to (w moich subiektywnych standardach i miarach) dość duży masyw górski leżący na Słowacji, składający się z dwóch pasm- pasma Dziumbiera (Dumbier) i pasma Kralowej Holi. Masyw ten nie jest zespolony bezpośrednio z pozostałymi Tatrami, za to jest na nie stąd świetny widok. Turystyka skupia się głównie wokół najwyższych szczytów, reszta jest dość dzika i nie zatłoczona. Zimą Chopok może być oblegany przez sympatyków sportów zimowych ze względu na rozwiniętą infrastrukturę narciarską. Poza tym na szlakach ruch jest umiarkowany. Bardzo łatwo napotkać można kamziki (kozice górskie, które w tym rejonie są wysoce zagrożone). Podchodzą nawet pod samo schronisko. Najczęściej odwiedzanym przez turystów miejscem jest Demianowska Dolina (Demanowska Dolina), skąd i nasza skromna wyprawa wyruszyła w kierunku Chopoka i reszty szczytów, już nie takich całkiem umiarkowanych. Z tutejszych gór rozpościera się panorama na niemal wszystkie, jakże liczne przecież, góry Słowacji.

 

Czytaj więcej: 2011 04 22 Tatry Niżne - Chopok

2010 09 19 Beskid Sądecki

  • Kategoria: Góry
  • Odsłony: 3940

Beskid Sądecki
Tradycyjnie już sypniem odrobiną informacji z Wszystkowiemnajlepiejpedii: Beskid Sądecki jest to pasmo górskie neleżące do Beskidów Zachodnich, z najwyższym szczytem Radziejową 1262. I tyle właściwie wystarczy , bo dalej są już nikomu nie znane pojęcia i nazwy. Dodam od siebie, że B.Sądecki składa się z dwóch pasm górskich- pasma Radziejowej i pasma Jaworzyny Krynickiej. Gdyby ktoś zapytał mnie* o krótką charakterystykę tych gór, opisał bym je mniej więcej tak: są to piękne i monumentalnie wyglądające góry, strasznie rozwleczone i porośnięte lasami, nawet na graniach, przez co chodzenie po nich jest żmudne, nudne i upierdliwe. Z wieży widokowej na Radziejowej jest w prawdzie unikatowy widok (na Tatry, Gorce, Pieniny, Beskid Mały, Żywiecki i inne) ale dotarcie tam to droga przez mękę. To ok 4-5 godzin wymyślania najgorszych bluźnierstw i przkleństw wymierzonych do samego siebie, świata i kamieni pod nogami. Jednym słowem- nigdzie się tak jeszcze nie nałaziłem.

*- to takie założenie czysto teoretyczne, bo z góry wiadomo, że nikt mnie o to nie zapyta. Zresztą, któż miałby to robić? Jest oczywistym, że turystyką górską pasjonuje się znaczna część społeczeństwa. Ba- spora jego część robi to z przed ekranu telewizora. Większość tych hobbystów mogłaby dużo więcej powiedzieć o tych, czy innych górach.  Należałoby wobec tego zapytać uczciwie, po co ja to wogóle wszystko wypisuję. Odpowedź jest prosta i raczej ogólna: bo lubię!

Czytaj więcej: 2010 09 19 Beskid Sądecki

2010 09 19 Rysianka, Leskowiec

  • Kategoria: Góry
  • Odsłony: 3804

Na minifotoblogu zapanował chwilowo przestój, ale nie znaczy to, że nic się nie dzieje- wręcz przeciwnie, jeżdżę dużo i fotografuję tyle, że nie mam czasu na zamulanie przy kompie i robienie wpisów. Tak przynajmniej należało by powiedzieć idąc za ogólną tendencją do oszukiwania siebie i świata w ogólności, co ludzie zawsze chętnie robią. Prawda natomiast jest przykra: nie ma wpisów bo nic się nie dzieje. Nie jeżdżę, nie fotografuję, nie robię notatek. Ale żeby to przełamać udałem się ostanio, zgodnie z tradycją na zimowe zdobywanie Szczytów Umiarkowanych. Przywiozłem bardzo ograniczony materiał fotograficzny bo aura pogodowa była jaka była i nie ma sensu prezentować zdjęć całych białych. Jednak zimowe wycieczki górskie mają tą zaletę, że zawsze możemy opowiedzieć później o wielkich śniegach jakie pokonaliśmy, albo o lawinie której cudem uniknęliśmy i to w dodatku dzięki swojemu niezwykłemu doświadczeniu i niesamowitej wiedzy, albo o mrozie który zabiłby każdego przeciętnego turystę ale nie takiego Wymiatacza jak my. Tak tak, trzeba wiedzieć jak opowiadać. Przy odrobinie szczęścia i naiwności rozmówcy* na przeciętnym poziomie doczekamy się westchnień niedowierzania i słów podziwu.

* - najczęściej chodzi o takiego rozmówcę który nosi spódniczki i buty na obcasie, i chcemy na nim zrobić wrażenie swoimi niezwykłymi przygodami

{gallery}Fotografia/gory/2011_02_06_rysianka{/gallery}

Jak najłatwiej zgubić szlak zimą?

Jeżeli ktoś miałby z tym trudności śpieszę z pomocą i podaję prosty i skuteczny przepis:
uno) na górskie szlaki należy koniecznie wybierać się w trakcie długotrwałych opadów śniegu, lub ewentualnie zaraz po nich.
sekundo) trzeba wybierać mało popularne szlaki. Im mniej popularny szlak tym mniejsze prawdopodobieństwo, że jakiś doświadczony niech-go-szlag turysta przeszedł niedawno tym szlakiem i go przetarł, psując nam tym samym całą zabawę.
tertio)podczas wyprawy należy jak najmniejszą część uwagi koncentrować na pniach drzew gdzie ewentualnie można wypatrzeć oznaczenie szlaku. W prawdzie podczas intensywnych opadów część oznaczeń jest przykryta śniegiem, ale przez zbyt uważne obserwowanie otoczenia na wysokości wzroku, można zawsze mimowolnie wypatrzeć jakiś niezasłonięty znak umieszczony przez jakiegoś cwaniaka w takim miejscu aby śnieg go nie zasypał, a tego byśmy przecież nie chcieli. Najelepiej jest patrzeć w niebo, albo pod nogi, a najlepiej naprzemiennie w górę i w dół. 
W moim przypadku przepis ten zawsze się sprawdza. Dzięki temu Rysiankę mogłem poznać od innej strony. Dlatego polecam.

Podczas drugiego wejścia na Rysiankę szlak był wydeptany więc chciał-nie-chciał trzeba było iść prosto do schroniska. 
Natomist co do Leskowca- zimą jest tam przyjemnie, cicho i spokojnie. Zupełnie inaczej niż latem. Tłumy nie przychodzą do kaplicy, a brak stoków narciarskich czyni tę górę idealną do zimowej turystyki pieszej.


Schronisko na Rysiance


Schronisko na Groni J.P.II

2010 09 19 Turbacz

  • Kategoria: Góry
  • Odsłony: 3814

Tytułem wstępu przepisuję za Wszystkowiedzopedią: "Turbacz (...) to najwyższy szczyt Gorców w centralnym punkcie pasma, tworzący potężny rozróg kilkunastu górskich grzbietów – wszystkie najważniejsze grzbiety Gorców stąd właśnie wybiegają. Zbudowany jest z fliszu karpackiego. Nieco po zachodniej, oraz po północnej stronie szczytu przebiega granica Gorczańskiego Parku Narodowego" I wszystko się generalnie zgdza, ale dodajmy jeszcze tylko, że miejsce to jest również największym węzłem szlaków w Gorcach i stoi na niam gigantyczne schronisko w stylu podhalańskim. Murowane, o dwóch skrzydłach, kryte gontem, oferujące ponad 100 miejsc noclegowych. Z przed schroniska otwiera się piekna panorama Tatr, a ze szlaków obejrzymy jezioro Czorsztyńskie oraz Pieniny, które są widoczne w niektórych miejscach jak na dłoni. Mimo to jest całkowicie do kitu. Dlaczego? Z prostej przyczyny- schronisko jest również centralnym skupiskiem Turystycznej Stonki. A Stonka Turystyczna jest nieobliczalna. Potrafi najpiękniejsze okoliczności przyrody czy niesamowite zjawiska natury sprowadzić do komunału. Co też uczyniła z Turbaczem. Góra która kiedyś była wspaniałym miejscem dla turystyki kwalifikowanej, klimatyczna i piękna, została odarta z tego przez bezlitośne zęby banału. Ruch na Turbacz odbywa się każdą możliwą metodą: wózkową, pieszą, rowerową, motorową czy samochodową. Sądząc z ilości turystów w schronisku wnioskuje, że jest tam również jakiś portal teleportacyjny. Generalnie niezły korek. Aż się prosi aby granicą Gorczańskiego Parku Narodowego objąć także zbocza Turbacza. schronisko jest wielkie i zatłoczone. W pokojach ustawiono dwukrotnie większą liczbę łóżek niż są w stanie pomieścić. Gdy pokój jest pełny daje to gwarancję niemal pełnej integracji z turystami z którymi przyjdzie nam nocować. Jedzenie drogie, nawet jak na schronisko. Za to jest ciepła woda i ciepłe kaloryfery.

{gallery}Fotografia/gory/2010_09_19_turbacz:175{/gallery}



Schroniko na Turbaczu, wielki obiekt w podhalańskim stylu. Skupisko turystyki masowej.


Widziane z drugiej strony


Tzw. sala kominkowa


Rano ludzie zbierają się w stołówce. Jeszcze jest luźno


Kamienny hol


Po drodze na Turbacz kapliczek dostatek. I oczywiście ta góra, jak każda inna jest najczęściej odwiedzaną przez papieża polaka.

Panoramy: (kliknij aby powiększyć)

{gallery}Fotografia/gory/2010_09_19_turbacz/pan:590:100{/gallery}

Rysuję od najmłodszych lat. W szkole zdarzało się, że niektóre zeszyty miały od tyłu więcej rysunków niż zapisanych lekcji od przodu. Przez lata fascynowały mnie różne sztuki wizualne. Poznałem fotografię, malarstwo, rzeźbę, grafikę komputerową i warsztatową, projektowanie i wiele innych, ale w sercu zawsze miałem rysunek. Zawsze dużą wagę przykładam do warsztatu. Lubię eksperymentować i nie cierpię zamykać się w konwenansach. Jak już coś robię, to robię to dobrze. Kowadło Artblog, to strona którą prowadzę od kilkunastu lat, jeszcze od czasów kiedy w całości pisałem ją ręcznie w htmlu. Robiłem wtedy wpisy na temat technik malarskich nie wiedząc nawet, że była to pierwotna forma aktywności, którą dzisiaj nazywamy blogowaniem. Dziś blogów jest tysiące, mimo to staram się, aby moja strona - podobnie jak twórczość - była rzetelna i autentyczna.

Moje Książki